You can enable/disable right clicking from Theme Options and customize this message too.
logo

Odnaleźć tytuł

Wpadła mi w ręce dzisiaj maleńka książka, którą otrzymałem w prezencie na moje ostatnie urodziny. Książka to opis scenariusza Jean-Luc Godard’a „Liebe Arbeit Kino. Rette sich wer kann (Das Leben) – co się tłumaczy: Miłość Praca Kino. Ratuj się, kto może (Życie). Sam tytuł jakże wyzywający. Uderzyły mnie słowa samego Godard’a, które wkomponowują się w sytuacje nie tylko moją, ale wielu przechodniów dzisiejszego świata. Autor pisze, że do istoty pracy nad filmem należy znalezienie dla niego odpowiedniego tytułu. Jest to proces, który niejednokrotnie trwa i trwa, aż w końcu się odnajdzie. Znalezienie odpowiedniego tytułu dla filmu jest rzeczą ważną dla twórcy, gdyż w ten sposób nadaje mu on kierunek i odpowiednie wytyczne. Czasem tytuł składa się z dwóch części: z tytułu zasadniczego oraz podtytułu. Godard porównuje taki przypadek ze swoją osobowością.

„Moja sytuacja polega na tym, że będąc jednocześnie Szwajcarem i Francuzem, mieszkam niejako po obu stronach granicy jednocześnie, nie będąc przy tym tym, który przekracza owe granice, lecz posiadając w sobie podwójną tożsamość osoby przekraczającej obydwie granice jednocześnie. To znaczy nieustanne bycie obcym, tu i tam, z naciskiem z każdej strony do dążenia właśnie do tej drugiej granicy. Podobnie jest z filmem i wierzę, że to właśnie nazywa się komunikacją, to znaczy nieustannym poruszaniem się, a nie staniem w miejscu” (dzieło cyt., str. 42, tłumaczenie własne).

Odnalezienie właściwego tytułu do filmu jest o tyle istotne dla całości dzieła, co nadanie tytułu swojemu życiu, a przynajmniej owemu fragmentowi, w którym obecnie znajduje się twórca – czyli ja i ty. Kieślowski z kolei wspomina, że zasadniczo tytuł filmu powinien być już skomponowany przed realizacją filmu. Jednak nie zawsze tak jest. Podobnie jak w życiu. Dużo czasu potrzebował Kieślowski, aby znaleźć właściwy tytuł do „Podwójnego życia Weroniki”. Aż w końcu znalazł i to z wielkim powodzeniem dla dzieła. Dlaczego o tym piszę? Wydaje mi się – wróciłem przed chwilą z dyżuru w konfesjonale – że wielu z nas w ogóle nie zastanawia się nad tytułem do swojego życia, by nadać mu jakiś kierunek i cel. Jakże chaotyczne stają się wówczas dni, które z czasem wypełnia jałowość. I nie chodzi mi tutaj o tytułowanie całości życia, ale o jego poszczególne fragmenty, etapy. Banalne powiedzenie, że każdy jest reżyserem swojego życia zawiera w sobie jednak pewną mądrość. To my reżyserujemy nasze życie i to jest fakt, ale czasem zapominamy o scenariuszu i tytule. A „filmów” w życiu można zrobić przecież wiele i do tego jesteśmy powołani. Tylko nie da się tego zrobić bez scenariusza. A scenariusz często pochodzi z innego źródła, bo tutaj trzeba przyznać jasno, że Ktoś inny pisze je znacznie lepiej od samego reżysera. Sztuka polega na tym, aby nadać odpowiedni tytuł temu, nad czym się pracuje i do czego zmierza.

Leave a comment