You can enable/disable right clicking from Theme Options and customize this message too.
logo

Inwestycje i przychody – Ewangeliarz powszedni

„Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę.”

Łk 19,11-28.

Dziś w liturgii Kościoła obchodzimy wspomnienie Ofiarowania Matki Bożej w świątyni. Przekonanie, że Maryja została jako dziecię ofiarowana w świątyni, opiera się na bardzo dawnej tradycji chrześcijańskiej. Potwierdzają ją starodawne pisma apokryficzne, czyli te, które nie weszły do zbioru Pism Nowego Testamentu. To właśnie tam czytamy, że Joachim i Anna stali się rodzicami Maryi w bardzo późnym wieku. Dlatego przed swoją śmiercią oddali Maryję na wychowanie i naukę do świątyni, kiedy Maryja miała zaledwie trzy lata.

Wielu autorów katolickich odrzuca jednak możliwość pobytu Maryi w świątyni, gdyż nie mamy żadnego potwierdzenia w Piśmie świętym, by przy Świątyni istniał jakiś przybytek dla dziewcząt. Owszem, biorąc pod uwagę, że niewiastom wstęp w obręb świątyni był zakazany, wydaje się rzeczą nieprawdopodobną, by miały tam być dzieci, których wychowaniem musiałyby się zająć niewiasty.

A jednak, zdaniem niektórych współczesnych pisarzy, możliwości internatu dla dziewcząt nie można zupełnie wykluczyć. Ich zdaniem była konieczna potrzeba prania i naprawy kapłańskich szat liturgicznych, jak również dostarczanie nowych paramentów. Do tej pracy najlepiej nadają się niewiasty. Mogła więc istnieć taka szkoła w Jerozolimie, jeśli nie w cieniu samej świątyni, to w jej pobliżu.

Jeśli jednak odrzucimy możliwość ofiarowania Maryi w świątyni, to jednak musimy przyjąć, że sam dom Maryi przypominał świątynię w klimacie duchowości i zachowania prawa. Wybrana na Matkę Zbawiciela stała się darem ofiarnym dla Boga. Dlatego też Maryja przygotowywała się do wypełnienia tego zadania bardzo pilnie i z całym oddaniem, od samego początku inwestując i pomnażając swoje talenty – tak jak ów sługa, który otrzymał od Pana 10 min.

I właśnie z tą tajemnicą maryjną doskonale koresponduje przesłanie dzisiejszej przypowieści ewangelicznej. Kim są te trzy rodzaje ludzi, o których mówi Pan Jezus? To ludzie, którzy jednoznacznie nie chcą Jego panowania; dalej – słudzy wierni, którzy powiększają Jego majątek; i słudzy leniwi, którzy otrzymaną minę schowali do skarpetki i niczego nie zyskali.

Ludźmi, którzy nie chcą Jego panowania mogą być nawet chrześcijanie, jeśli nie dbają o życie Boże; jeśli oddali się na służbę grzechowi: plotkarstu, nienawiści, zawiści, złorzeczenia. Pieniądze, jakie powierza Jezus swoim sługom na czas swojej nieobecności, to – rzecz jasna – dar wiary. Ten dar trzeba pomnażać – zarówno w głąb jak i wszerz – bo i we mnie samym powinno rosnąć moje zawierzenie Bogu, i moją wiarą powinienem się dzielić z innymi – nawet na blogu 😉

Można i otrzymany dar wiary wsadzić do skarpety. Co prawda, nie zgubi się tego skarbu, ale ani ta wiara się nie pogłębia, ani innym nie pomoże w ich drodze do Boga. W tym przypadku to ludzie, którzy tylko z tradycji, z przyzwyczajenia chodzą do kościoła, raz do roku do spowiedzi no i dzieciom każą chodzić na religię. Dzisiaj takich ludzi mamy całe mnóstwo. Taką postawę Pan Jezus wyraźnie napiętnował w dzisiejszej przypowieści.
Aktualność dzisiejszego wspomnienia – Ofiarowania Najśw. Maryi w świątyni w perspektywie przesłania ewangelicznego polega na tym, że Pan Bóg wychodzi do każdego z nas ze swoją łaską, talentami. Pragnie od nas gotowości i zaufania, a przy tym wspaniałomyślności i twórczego, odważnego działania. Nader szczodra nagroda spotkała Maryję za ofiarowanie się Bogu, chociaż zdawało się, że życie Matki Mesjasza powinno potoczyć się zupełnie innymi torami. I dla nas również może być nasz własny los zagadką, może nawet budzą się wątpliwości i powstają opory. Dochować wierności Bogu, zawierzyć Mu, to jest ofiarą prawdziwą i jednocześnie pogłębianiem wiary! Nie pozostanie też bez odpłaty.

Homilia wygłoszona dzisiaj na Mszy o 15.30 w kościele Br. Mn. Kapucynów przy Krakowskim Przedmieściu.

4 thoughts on Inwestycje i przychody – Ewangeliarz powszedni

  1. Przedostatnie zdanie jest chyba najmocniejsze…gdyby się nad nim zastanowić: jak dochowywać wierności Bogu, kiedy świat wymaga kompromisów, szukania środków utrzymania, swego rodzaju zdobywania? Wiem, Jezus też powiedział, że nie jesteśmy z tego świata, ale mimo wszystko chcę być ludzki w tym, co robię. Chcę uczestniczyć w życiu i jednocześnie być dobrym chrześcijaninem. Czy tak się da? Cały czas żyć w napięciu? codziennie, do końca życia? Pogłębianie wiary bardzo często oznacza porzucenie tego, co się do tej pory robiło. Czy jestem na to gotowy? bardzo trudne to rozważanie…

    • Przecież można i być wiernym Panu Bogu żyjąc w świecie! Jedno nie wyklucza drugiego. Wręcz przeciwnie! Chodzi o to, żeby być otwartym i słuchać tego, co Pan Bóg mówi i ode mnie chce! To jest pogłębianie wiary – o tym myślałem!

      • Idąc dalej…myślę, że właśnie powinno zmienić się myślenie teologiczne we współczesnym świecie-mamy albo „konserwę” albo „liberałów” – a jeśli człowiek chce być normalny-nie popadać w skrajności, to nie może znaleźć sobie miejsca w Kościele-choć ten Kościół tworzy przecież. Też sobie myślę, że tu warto przytoczyć słowa Jezusa o tym, abyśmy nie byli letni- albo zimni albo gorący! Czy zatem w wierze (oddaniu Panu Bogu siebie samego) nie ma „złotego środka”? wiem, że to są rozważania na wiele dni, ale im dłużej żyję na świecie, tym mam więcej wątpliwości, pomimo, że podbudowę teologiczną mam całkiem niezłą. właśnie o tym „napięciu” pisałem w poprzednim poście. dzięki za odpowiedź.

        • No właśnie! Chrześcijaństwo to ciągłe napięcie między już i jeszcze nie 😉
          Ja staram się chyba żyć tym środkiem; przynajmniej tak mi się wydaje. Choć w Niemczech studenci postrzegali mnie konserwatywnie, ale to pewnie dlatego, że ja z Polski 😉

Leave a comment