You can enable/disable right clicking from Theme Options and customize this message too.
logo

„Chyba ja” – o wybraniu

Na dzień dobry przeczytałem w porannej lekturze u księdza Tischnera ciekawą myśl!
Otóż kiedy ten głosił kazanie dialogowane do dzieci, opowiadając o stworzeniu świata zapytał małych słuchaczy: Kto ze wszystkich stworzeń najbardziej się udał Panu Bogu? Wówczas do mikrofonu podeszła mała dziewczynka i powiedziała: Chyba ja!
No właśnie! Ile w tym prawdy! Nosimy w sobie nasze Ja jako wartość! Jestem tym, czym jest owa wartość! Pomimo słabości wydaje nam się, że jesteśmy wartością niezastąpioną, cenną i godną absolutnego uznania. W tym kontekście jesteśmy absolutem dla samych siebie. Jednak jakże dziwny to absolut, ponieważ nie wystarcza on samemu sobie. Każdy z nas, z głębi serca domaga się absolutnego uznania ze strony innego. Hegel przyjmował, że podstawowym imperatywem duchowym jest walka o uznanie. W chrześcijaństwie punktem wyjścia jest wybranie. „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem…” Na zewnątrz szaleją modernistyczne nowinki i style życia promujące indywidualizm i swobodę, a chrześcijaństwo proponuje motyw wybrania przez Boga! Szaleństwo czy prawda? Nitsche powiedział, że gdy człowiek poczuje się lepszy, staje się ateistą. Kierkegaard natomiast dorzuca w nawiązaniu do dylematów wybrania Abrahama, że po przygodach z wierzącym ojcem „Izaak stał się ateistą”. Dziwimy się? Czy są siły, które odrywają nas od wiary w miłość Chrystusa?

Zgadzam się Nitsche i Kierkegardem. Dobrobyt i pozorne poczucie wolności, a w perspektywie religijnej fanatyzm i głupota odbierają nam zdolność otwarcia na miłość, w konsekwencji tracimy zdolność kochania, gdyż stajemy się egoistami, dla których absolutem staje się służenie sobie samemu! Czy jest na to jakiś sposób? Na tym polega nasz dramat, że jesteśmy niejako skazani na dokonywanie wyboru pomiędzy…

Już dziś z samego rana dokonałem wyboru! Egoistycznie myśląc o sobie. Co będzie dalej?

Leave a comment