You can enable/disable right clicking from Theme Options and customize this message too.
logo

Rzecz o szczęściu…

Kilka dni temu otrzymałem maila, w którym autor powołując się na Wisławę Szymborską rozpoczął dyskusję na temat szczęścia. Dziś, po kilku dniach przemyśleń i poszukiwań postanowiłem powrócić do zagadnienia, by w ten sposób jeszcze raz samemu uświadomić sobie, czym jest szczęście, za którym tak często nieświadomie bezskutecznie gonimy.

Otóż, owa bezskuteczność bierze się, z tego, że podchodzimy do szczęścia na sposób Szymborskiej. Poetka jasno twierdzi:

„Nie podpisywałam kontraktu na szczęśliwe życie. Kto powiedział, że mamy być szczęśliwi? Bywamy szczęśliwi i to nam powinno wystarczyć.”

Na pierwszy rzut oka, autorka w sumie ma rację, bo przecież życie jest taaakie ciężkie i jakże często daje nam w kość. Chwile szczęśliwe zdarzają się tak rzadko. Utożsamiamy je zazwyczaj z uniesieniami, emocjami, radością, zakochaniem, przyjemnością, różnego rodzaju pięknem czy rozkoszą. Tak widzi szczęście Noblistka. Poza tymi doświadczeniami nie ma dla niej życia szczęśliwego. Dlatego bywamy czasami szczęśliwi. Co za potwornie nieszczęśliwa redukcja. Pomijając fakt, że teza Szymborskiej przeczy chrześcijańskim wartościom, gdyż Pan Bóg powołał nas do bycia szczęśliwymi, pytam się czy naprawdę nie można być szczęśliwym w życiu? A jeśli nie, to dlaczego nie potrafimy być szczęśliwymi?

Zajrzałem do Arystotelesa i znalazłem tam odrobinę podpowiedzi. Arystoteles pisze, że szczęście to największe spośród dóbr, spośród wszystkich rzeczy, a osiąga się je poprzez działanie. Działanie z kolei charakteryzuje się tym, że musi mieć jakiś cel. Czyli każdą rzecz osiągamy poprzez celowe działanie. Jeśli chcemy osiągnąć dobro, jakim jest szczęście – a dobro jest zewnętrzne i wewnętrzne, czyli duchowe, to trzeba ku temu odpowiednio działać. Do istoty dobra duchowego należy według filozofa dyspozycja, zdolności i działanie. Dyspozycja zaś zawiera w sobie wiedzę, doskonałość i przyjemność. Z doskonałością jest tak, że określa ona chwilową lub trwałą dyspozycję rzeczy. Czyli wypełnia swoją funkcję. Tak więc im lepsza dyspozycja rzeczy, tym lepsza jej funkcja. Jednym słowem: celem rzeczy jest jej funkcja.

W tym kontekście zadajmy sobie pytanie, jaki jest cel duszy, gdyż to od niej zależy, czy człowiek jest szczęśliwy czy też tylko bywa szczęśliwy. Funkcją duszy jest dobrze czynić, dobrze żyć. Dlatego też szczęście realizuje się poprzez wypełnienie funkcji duszy, jaką jest dobre działanie. Ponieważ dobro ocenia się po skończonym działaniu, nie możemy jasno stwierdzić, czy człowiek jest za życia szczęśliwy. Dopiero po ukończeniu dzieła, można próbować określać stopień jego szczęśliwości.

Wracając do pani Szymborskiej. Myślę, że nasz problem polega na tym, że w życiu codziennym zawieszamy funkcjonalność celowego działania naszych dusz ograniczając je do realizacji dobra zewnętrznego, ukierunkowanego głównie na doświadczenie przyjemności. Jeśli tak jest, to rzeczywiście bywamy szczęśliwymi. Jeśli natomiast uruchomimy wewnętrzny wymiar funkcjonalności duszy, wówczas można byłoby się pokusić na stwierdzenie, że jest się szczęśliwym mimo trudu i zmagań życiowych.

Kiedy dzisiaj po raz kolejny słuchałem słowa Bożego, a konkretnie wezwania Jahwe do Abrahama: Wstań i policz gwiazdy… to tak sobie myślę, że właśnie w tym liczeniu gwiazd ukryta jest tajemnica, albo istota odkrywania szczęścia w moim/naszym życiu.

Mam nadzieję, że mój post nie jest zbyt skomplikowany 😉

Szczęśliwej niedzieli życzę!

3 thoughts on Rzecz o szczęściu…

  1. A mi wydaje się, że szczęście jest naszym wyborem. Albo decydujmy się być szczęśliwa i mimo chwilowych trudności czy problemów potrafimy cieszyć się tym co mamy, kim jesteśmy albo chcemy być wiecznie skrzywieni, niezadowoleni. Co do Szymborskiej to wydaje mi się, że ona bardziej pisze o radości niż o szczęściu. Wydaje mi się, że to właśnie radość potrafi być chwilowa – tak jak inne uczucia – a szczęście jest jakimś stanem ponad tym, ponad chwilowymi emocjami…

    • Owszem! Przyznaję CI rację! To, o czym piszesz nazywa się opcją fundamentalną!
      A Szymborska właśnie chyba z radością utożsamia życie szczęśliwe.

      • Kontynuując wątek przeczytałem w dzisiejszej liturgii słowa zdanie z Jeremiasza: „Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście” Jr 17,6. Jeśli serce nie jest zwrócone do Bożego świata, szczęście pozostaje przed nami ukryte. Wówczas przechodzi ono obok, a my chwytamy się namiastek szczęścia, które stają się jak bańki mydlane, znikają tak szybko, jak się pojawiły.

Leave a comment